|
Blog.
czwartek, 19 listopada 2009
Znaleźć pieniądze, niezależnie od sumy, to miła rzecz. Są chyba generalnie dwa "modele" znalezienia pieniędzy: 1) znajdujemy swoje, zapomniane pieniądze, np. w starych spodniach, 2) znajdujemy "na ulicy". Obie sytuacje cieszą. Pierwsza sytuacja cieszy pomimo tego, że obiektywnie nie powiększamy stanu posiadania - znajdujemy pieniądze tak naprawdę kiedyś zgubione. Druga sytuacja, pomimo tego, że wzbogacamy się czyimś kosztem (ktoś musiał te pieniądze zgubić), też cieszy. Ostatnim, do dziś, moim znalezieniem pieniędzy było 50 groszy, które znalazłem na ulicy w... Tunezji! Dziś, tym razem już w Warszawie, znalazłem 10 złotych. Widać z tego, że Polska zamożniejszym krajem. Znalazłem w sąsiedztwie, na ulicy Janusza Korczaka (mam szczęście, że mieszkam w okolicy ulicy nazwanej za kimś rzeczywiście wielkim, nie zniósłbym mieszkania np. przy Rondzie Dmowskiego), w drodze na basen (nazwany "Delfin", też OK). A na koniec ostatnio znaleziony (już nie na ulicy) ciekawy pieniężny cytat: "Wszystko czego chcę to szansa, by przekonać się, że pieniądze nie dadzą mi szczęścia" (Spike Milligan)
_______ A do kin wchodzi film, na który długo czekałem.
niedziela, 15 listopada 2009
Słyszy się czasem (coraz rzadziej, na szczęście), że nie wypada pić whisky z colą, bo to profanacja. To samo jeśli chodzi o piwo i sok. Profanacja, ewentualnie - niemęskie. Postawa przeciwna to po prostu picie tego, co komu smakuje i mieszanie czegokolwiek z czymkolwiek, byle podniebieniu było miło. Owe dwa przeciwstawne podejścia ilustrują, moim zdaniem, przykładowe założenia dwóch stojących w opozycji światopoglądów: konserwatywnego i liberalnego. Z jednej strony tradycja, ograniczenia i konwenans; z drugiej - przełamywanie tego. By to człowiek sam mógł wybrać, co dla niego dobre i co mu smakuje. Sympatyzuję więc bardziej z tym drugim nurtem. No, chyba że rzecz dotyczy wódki. Tu pełen konserwatyzm: musi być ze śledziem i/lub ogórkiem.
piątek, 13 listopada 2009
środa, 11 listopada 2009
Jeśli Polska walczyła o niepodległość przez sto dwadzieścia trzy lata, to dlaczego z okazji odzyskania niepodległości mamy tylko jeden dzień wolnego?
wtorek, 10 listopada 2009
Jeśli kiedyś nie będę już pracować w międzynarodowej korporacji, to po latach rzeczą może najbardziej pamiętaną będzie język Ważnych Międzynarodowych Szefów (EMEA, srea itp.), którymi zwracają się do nas w oficjalnych, uroczystych mailach czy wystąpieniach. Ten natchniony optymizm. Te nasze wartości, które są najlepsze. Jezus i Budda. V-ce President EMEA i V-ce President APAC.
niedziela, 08 listopada 2009
W drodze do domu, autokarem przez Radom. Sporo gwiazd Dawida na murach, w niemiłym, kibicowskim kontekście. Przed wojną Żydzi stanowili ok. 40% populacji miasta. Zawsze wiedziałem, że historia miast szczególnie mocno żywa jest w kibicowskich sercach.
piątek, 06 listopada 2009
Wiersz pt. "Rachunek" Rozmawialiśmy o Polsce, że warto wyjeżdżać Rozmawialiśmy w restauracji To ja to miałem napisać, ale włamał się do mnie do domu Adam Szostkiewicz z "Polityki", ukradł mi tekst i opublikował w swoim tygodniku. No i teraz mogę tylko podać link do tego artykułu: A. Szostkiewicz, "Czy można być etycznym nie wierząc w Boga", 20.10.2009
poniedziałek, 02 listopada 2009
Koleżanka była na ślubie, na którym były cztery osoby. Z księdzem pięć. Ksiądz miał dwadzieścia pięć lat i był to jego siódmy w życiu udzielony ślub. Po ślubie cała piątka poszła na obiad. Ksiądz opowiadał o lekcjach religii, które prowadzi w technikum elektrycznym i że niektórzy uczniowie chcą go zastraszyć. Opowiadał też o dyrektorce szkoły, która kiedyś zaproponowała mu, by zmówili różaniec tylko we dwoje. A gdy zadzwonił mu telefon komórkowy, wszyscy usłyszeli zespół Coldplay.
niedziela, 01 listopada 2009
Zachęcony recenzją w "Polityce" (choć zachęcać mocno nie trzeba było, gdyż w tym rocznicowym roku - 1939-2009 - bardzo interesuję się tematem), kupiłem dwupłytowy dokument "Mein Kampf". Jestem po pierwszym filmie. Przemyśleń sporo, ale pierwsze takie. W filmie kilka przemówień Hitlera, w tym to tuż po objęciu (wydarciu) władzy. Przypatruję się i chyba odkrywam tę postać na nowo. To nie mogła być zdrowa osobowość i to niezależnie od nurtu psychologicznego, wedle którego dokonać oceny. Wystarczy spojrzeć, jak po fragmencie wypowiedzianej w uniesieniu kwestii, przygładza sobie włosy na bok. Jest w tym jakiś chory narcyzm, który stanowi pewnie tylko, najmniej w sumie groźny, wierzchołek. Kolejne spostrzeżenie. Ciekawe, że inni dygnitarze III Rzeszy, a nawet niżsi rangą (jak sędzia wydający wyrok na grupę spiskowców) przejęli styl przemówień Hitlera. Wszystko w uniesieniu i podniesionym głosem. I coś, czego nie mogę zrozumieć. Jak cywilizowany naród, ten, który dostarczył kulturze europejskiej największej być może spuścizny w czasach nowożytnych, jak naród ten dał się omamić psychopacie ze społecznych nizin? Częściowo rozumiem, ale wciąż wiele niepojętego. To nie było do końca tak, że Hitler jakimś psim swędem przejął władzę, potem wprowadził dyktaturę, a dalej to już musieli za nim pójść, choćby na śmierć. Pisał kiedyś Ryszard Kapuściński, że zdziwił się, widząc w księgarniach w Berlinie mnóstwo książek o opozycji niemieckiej w III Rzeszy. Tak, jakby wszyscy byli wówczas w opozycji, jakby Hitler poszedł na wojnę sam.
piątek, 30 października 2009
Kolega znalazł w internecie firmę z branży badań genetycznych i biotechnologii, która - oprócz wielu ciekawych rzeczy - przeprowadza także testy na zdradę. "Badanie genetyczne mikrośladowe na udowodnienie zdrady" pełne i niepełne. Badanie pełne "obejmuje analizę bielizny kobiecej/męskiej bądź prześcieradła z wyizolowaniem profilu genetycznego znajdującego się w kobiecej/męskiej wydzielinie oraz porównanie tego profilu z innym materiałem genetycznym". Badanie niepełne "obejmuje analizę bielizny kobiecej bądź prześcieradła i stwierdzenie czy w kobiecej wydzielinie znajduje się męskie nasienie". Już wiem, czemu dziadek wszystkie stare karty SIM miażdży młotem kowalskim.
wtorek, 27 października 2009
Scena z książki "Futbolowa gorączka" Nicka Hornby'ego. Na stadionie, podczas jednego z meczów, autor usłyszał za sobą krzyczane przez kogoś rasistowskie teksty. Zbierał się jakiś czas, szacując siły swe i swoich kolegów, by odwrócić się i uspokoić delikwenta. W końcu zrobił to i zobaczył... niewidomą osobę. Niewidomy rasista! _______ Książka bogata w podobne historie ale też, i za to szczególnie ją cenię, w obserwacje socjologiczne i psychologiczne. Jak ta, kiedy autor zauważa, że największe animozje pomiędzy klubami są często nie wtedy, gdy grają one o jakąś wielką stawkę. Wielka stawka meczu niejako usuwa w cień samego rywala. Największe rozróby pomiędzy kibicami Arsenalu i Tottenhamu były w czasach, gdy oba kluby pałętały się w środku tabeli, grając mecze bez znaczenia.
niedziela, 25 października 2009
Ze sztuk najbliższe mi kino, choć mało we współczesnym filmie znajduję sztuki. Kino staje się coraz bardziej rozrywką i kto wie, może pewnego dnia będzie tylko nią. Film "Bękarty wojny" Tarantino - świetny, warsztatowo mistrzowski, dwie i pół godziny mijają ot tak. A jednak brakuje mi w nim jakiejś głębki, symbolu - czegoś, co z rozrywki zmieniłoby go w sztukę. Lubię sceny jak ta z "Pianisty" Polańskiego. Pierwsze dni września 1939. Władysław Szpilman w Polskim Radiu, w jeszcze wolnej Warszawie, gra na fortepianie. Rozlega się huk bomb, lecą szyby. A on, choć uchyla się przed spadającym szkłem, dalej gra. Jakkolwiek patetycznie może to zabrzmieć - film o zwycięstwie człowieczeństwa. A o czym są "Bękarty wojny"?
czwartek, 22 października 2009
Tunezja, korytarz hotelu "Almaz" w miejscowości Hammamet-Yasmine. Idąc do swojego pokoju, staję się świadkiem, a potem i uczestnikiem takiej oto sceny. Facet około 50-tki, pijany, spocony, z ogromnym brzuchem i ogólnie nieapetyczny (gdyby nie to, że Polak) majstruje coś przy telefonie komórkowym w towarzystwie dwóch młodych pokojówek, Tunezyjek. Wzywa mnie na ratunek. Z początku myślę, że chce pokazać im zdjęcia swoich wnuczek (widzę zdjęcia jakichś dzieci w komórce), ale w końcu udaje mu się przekazać mi (trudno powiedzieć o powiedzeniu, gdyż bełkotał), że intencją jego jest zrobienie sobie zdjęcia z tymi egzotycznymi dziewczynami. Jako wprawny użytkownik Nokii, ustawiam szybko aparat, ale dziewczyny - za plecami tamtego - proszą mnie, bym zabrał rodaka. Po paru nachalnych i nieudanych próbach przyciągnięcia dziewczyn w obiektyw, pan rezygnuje i idzie ze mną do windy. Już w windzie, sapiąc, mówi: "Płochliwe... i w sumie nie ma się co dziwić". _______ Tymczasem na plaży, inny rodak, stylizowany na (a może faktyczny) mafiozo bawi się, wkładając sobie mokry piasek w majtki (niby że się zesrał), a jego dziewczyna robi mu zdjęcia. _______ Zagraniczne, względnie niedrogie wakacje, zdemokratyzowały się. W obrębie jednego turnusu można obejrzeć z grubsza cały przekrój społeczeństwa naszej ojczyzny. Przykłady powyższe to te mniej chlubne. Z impresji pozytywnych: grupa pań, w wieku 50-60 lat, bawiąca się z młodymi, tunezyjskimi animatorami hotelowymi - tak, że ho ho. _______ Ulubione powiedzonko tunezyjskich handlarzy - często wypowiadane bez większych błędów w wymowie! - mające widocznie wywrzeć wrażenie na turystach-Polakach: "Dobra, dobra zupa z bobra. Jeszcze lepsza zupa z wieprza". _______ Tunezyjska telewizja: choć specyficzna, mająca coś z siermiężności naszych dawnych programów regionalnych, to w sumie podobna do europejskich. Piłkarski magazyn ligowy nie różnił niemal wcale. (Niestety, nie znam ani jednej litery po arabsku, więc nie udało mi się dowiedzieć, kto prowadzi w tunezyjskiej lidze). _______ Jak na dość jeszcze - w porówaniu z Europą - niezamożny kraj, w sklepach z odzieżą zastanawiająco dużo produktów firm Gucci, Dolce & Gabbana, itp. W każdym społeczeństwie ludzie dbają o swój status, często nawet bardziej o ten na zewnątrz postrzegany niż faktyczny. _______ Niezapomniane doświadczenie turystyczne: jazda zatłoczonym, podmiejskim autobusem z prawie samymi Tunezyjczykami (i Tunezyjkami). Dlaczego niezapomniane? Może poprzez podobieństwo w codziennym doświadczaniu tłoku w Warszawie przez moment jasnym było dla mnie, że niezależnie od państwa i kultury, wszyscy ludzie są tacy sami. _______ Pomimo tłoku - kultura. Niby inna cywilizacja, a dystans przestrzenny i formy jak najbardziej zachowane. _______ Niezapomniane doświadczenie inne. Handlarz, który około godz. 21, po całodziennej pracy, na pustej już promenadzie, zaczepił nas niesamowitym uśmiechem. Było w nim wszystko: zachęta do odwiedzenia jego sklepu; radość, że to koniec pracy na dziś; i chyba radość z życia w ogóle. _______ Doświadczenie podsumowujące. Lotnisko, rozmowa pary z Lublina. Chłopak, planujący dalszą podróż po dotarciu do Warszawy, chce dokupić jakiś alkohol. Na co dziewczyna, tonem głosu, w którym też jest wszystko - i karcący rodzic, i niezawodowolna partnerka, i zgorzkniała była urlopowiczka - mówi dobitnie, kilka razy:
środa, 14 października 2009
|
Archiwum
|